Refleksja nad dzieciństwem zwierząt

Dzień Matki w maju, a Dzień Ojca w połowie czerwca. Pomiędzy nimi, 1 czerwca, wypada Dzień Dziecka. Przypadek? Nie sądzę – uśmiecha się poznański zoolog, prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Od razu zaznacza, że już któryś rok z rzędu wypowiada się o dzieciństwie w świecie zwierząt i powoli przestaje wystarczać mu historyjek.

 

 

Wiemy jednak, że to nieprawda, bo przecież wcześniej wspominał, że co gatunek to inny model rodziny i inny model dzieciństwa. Tylko pryncypia pozostają takie same. Dzieciństwo to taki czas, kiedy zwierzę musi dojrzeć, przygotować się do dorosłego życia. Musi nastąpić czas odcięcia - psychicznej - pępowiny i rozpoczęcie „szukanie guza na własne ryzyko”. W świecie zwierząt to  naprawdę poważny czas, dobór naturalny – drapieżniki, pasożyty i patogeny – silnie działa, a po osiągnięciu dojrzałości nie ma już obiadków u mamy. Częściej nawet rodzice patrzą na swoje dojrzałe potomstwo niebezpiecznym okiem jako konkurentów o zasoby. 

 

Dzieciństwo to trudny okres w życiu każdego osobnika

„Pamiętam z rodzinnego domu taką książkę Marii Sołtysińskiej Dzieciństwo zwierząt. Stare czasy, ale nie mogę zapomnieć tych młodych szympansów spoglądających z okładki. Po latach prowadząc badania w Afryce czy Ameryce Południowej, gdzie miałem do czynienia z młodymi małpami, wracał do mnie ten widok z dzieciństwa. One, te młode małpki były właśnie takie okładkowe, rozbrajająco słodkie i z takim dziecięcym, niewinnym, spojrzeniem. Całkiem na chłodno chciałem zrozumieć fenomen doboru płciowego, rozmnażania, a później dzieciństwa u zwierząt” – podkreśla poznański badacz. Mam nadzieję, że całkiem sporo się udało. 

Dzieciństwo to trudny, ba bywa, że dramatyczny okres w życiu każdego osobnika. Ale bywa w nim coś słodkiego. Popatrzmy choćby na małe ssaki. Rozbiegane oczy, chęć do zabawy, a w przypadku trudności szybki powrót pod opiekę mamy. Rozwój zdolności kognitywnych, a więc kombinowania, czy coraz lepszego rozwiązywania nowych zadań, które później pozwolą przetrwać w dorosłym życiu. Świetnie widać to u ssaków drapieżnych. 

 

Zagniazdowniki a gniazdowniki

-„Ale moje ulubione ptaki” – od razu dodaje prof. Tryjanowski – „wcale nie są gorsze. Mała kaczuszka, gąsiątko czy kurczątko też przyciągają nasze oczy. To tak zwane zagniazdowniki. Wylęgają się z jaj i już są niemal samodzielne, potrafią chodzić czy pływać. Natomiast młode gniazdowniki – na przykład kosy, szpaki czy wróble - wykluwają się z jaja ślepe i nagie. Rodzice musza je ogrzewać i karmić. Są bardzo nieporadne, i przyznam, że mniej urokliwe od zagniazdowników. Gdybym miał zresztą wskazywać na najbardziej „odlotowe” pisklę – to chyba wskazałbym szablodzioba. Warto wyszukać w Internecie tego gagatka. Dla odmiany bociany to coś pośredniego, mają już puch i dziwne proporcje ciała. Czasami śmiejemy się, że nieco przypominają dinozaury, a przy tym… hmm, higiena młodych jest najmocniejszą stroną. Zresztą ma to sens”.

 

Widząc młode zwierzę, po prostu je zostaw. To najlepsza forma pomocy!

Warto zwrócić uwagę, że patrząc na młode rzekotki, kameleony, kaczki, sowy czy wilki – choć daleko nam do nich systematycznie, to jednak ich widok – te duże oczy i głowy – budzi sympatię, ba wywołuje mocną empatię. Czasami niestety na swoją zgubę. Niemal na siłę chcemy im pomóc, myśląc, że są opuszczone przez rodziców. Stąd może kolejna okazja na ponowienie apelu – widząc młode zwierzę, po prostu je zostaw. To najlepsza forma pomocy!

 

 

Chcąc zajmować się nauką trzeba stale pielęgnować dziecięce pasje

„W Katedrze Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu– badamy różne zwierzęta, od owadów – mrówek, pszczół i motyli, poprzez ryby i płazy, aż po gady, ptaki i ssaki – i corocznie właśnie w środku wiosny jest czas refleksji nad rozmnażaniem zwierząt. Komu się uda, ile będzie młodych, czy przeżyją, jak wejdą w dorosłość. Troszkę przypomina to życie człowieka, i to społeczne i to naukowe. Właśnie od powstania, aż po dorosłość, a nawet dojrzałość i starość. Do stada dochodzą nowe, mniej doświadczone osobniki, uczą się, ale wnoszą świeże spojrzenie, inne rozumienie świata. – Tak, wiem marudzę jak jakiś starzec, ale na szczęście i w sobie i we współpracownikach widzę tę dziecięcą fascynację przyrodą. Chcąc zajmować się nauką warto w sobie stale pielęgnować dziecięce pasje” – puentuje prof. Tryjanowski.

 

O dzieciństwie w świecie zwierząt mówi prof. dr hab. Piotr Tryjanowski 

 

Iwona Cieślik
Rzeczniczka prasowa UPP

Udostępnij ten artykuł